Zwlekła się z łóżka, gdy usłyszała pukanie, wręcz walenie do drzwi. Domyślała się kto stoi za nimi. Otworzyła je szeroko.
-Leosiu moje kochanie! Jak ja się za tobą stęskniłem! -krzyczał uradowany Xavi, po czym dał przyjaciółce soczystego buziaka prosto w usta. Za Hernandezem do domu wszedli: Cristian, Cesc, Gerard, Victor i Marc. Ucałowała każdego kolejno w policzek. Zaprosiła przyjaciół do salonu.
-Chcecie coś do picia? -zapytała chłopaków.
Zgodnie pokiwali głowami. Leo poszła po kuchni i nalała do szklanek soku.
-Kochanie! Pomóż mi! -zawołała.
Chwilę później Xavi znalazł się w przejściu do kuchni. Chwycił cztery szklanki, a reszte zostawił dziewczynie. Całe towarzystwo rozsiadło się w salonie na skórzanej kanapie. Xavi i Leo wręczyli każdemu szklankę z sokiem.
-Jeśli mogę wiedzieć, po co do mnie przyszliście? -zapytała przyjaciół.
-No wiesz -zaczął Marc- Mi i Cristianowi odcieli kablówkę więc obejrzymy u ciebie mecz, Xavi i tak by do ciebie przyszedł, Cesc i Gerard jak zwykle nie mieli co robić,a Victora zgarnęliśmy po drodze. -zakończył.
-Dobra, niech będzie. A co to za mecz? -zainteresowała sie brunetka. Męska część towarzystwa wybuchła śmiechem.
-Real Madryt kontra Borussia Dortmund. -odpowiedział Cris.
-To tam gdzie gra Lewy! -wtrącił mało inteligentnie Gerard.
-Ciiiii.... już się zaczyna! -uciszył ich Cesc.
Mecz rozpoczął się dosyć brutalnym faulem Pepe na Piszczku, za co tem pierwszy o mało co nie wyleciał z boiska.
piątek, 28 marca 2014
Prolog
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz